Pluralisci, Atomiści i Narodziny Determinizmu– Historia Filozofii Zachodniej (część 6 z 50)

13 days ago
48

W tym wykładzie Leonard Peikoff wskazuje, że po „pierwszych” przedsokratejczykach Grecy zaczęli budować pełniejsze, systematyczne stanowiska filozoficzne. Omawia trzy wielkie nurty: materializm (rzeczywistość to materia w ruchu, a zjawiska psychiczne trzeba wyjaśniać fizyką), sceptycyzm (brak pewnej, obiektywnej wiedzy) i idealizm (pierwotne jest to, co niematerialne). W tym fragmencie skupia się głównie na materializmie atomistów i na tym, jak rodzi się determinizm.

Punktem wyjścia jest konflikt Heraklita i Parmenidesa: z jednej strony oczywistość zmiany, z drugiej teza, że „nic nie powstaje z niebytu i nie znika w niebyt”. Pluralisci próbują pogodzić te intuicje, odrzucając monizm: świat ma się składać z wielu wiecznych, niezmiennych składników, a „zmiana” ma oznaczać tylko przemieszczanie i nowe układy tych elementów.
Peikoff streszcza dwie wcześniejsze wersje pluralizmu. Empedokles proponuje cztery „korzenie” (ziemia, woda, powietrze, ogień), z których powstają rzeczy jako mieszanki. Anaksagoras zarzuca mu niekonsekwencję: skoro nic nowego nie może się pojawiać, to nie da się wyjaśnić nowych jakości (smak, zapach, barwa) czterema elementami; trzeba więc przyjąć nieokreśloną liczbę „nasion” wszystkich rodzajów rzeczy obecnych we wszystkim. Peikoff ocenia to jako ślepy zaułek: zamiast jedności w różnorodności dostajemy czystą, nieredukowalną mnogość.
W tym miejscu pojawiają się atomiści (Leukippos i Demokryt). Ich kluczowy manewr to rozróżnienie właściwości ilościowych (rozmiar, kształt, ruch, liczba) i jakościowych (kolor, smak, dźwięk, ciepło/zimno, faktura). Aby uniknąć konsekwencji Anaksagorasa, atomiści ogłaszają, że realne są tylko cechy ilościowe, a jakościowe to wyłącznie subiektywne wrażenia powstające w nas wskutek układów i zderzeń cząstek. Zmiana w świecie to więc wyłącznie przestawianie niezmiennych składników.
Te składniki nazywają atomami (niepodzielnymi, „pełnymi”, zwartymi cząstkami). Żeby atomy mogły się poruszać i nie tworzyły jednego bloku, potrzebna jest próżnia – puste przestrzenie między nimi. Peikoff zauważa, że to kłopotliwe względem Parmenidesa (wprowadza „niebyt”), ale atomiści próbują to obejść mówiąc o „pełnym” i „pustym” jako dwóch aspektach rzeczywistości.
Następnie wykłada się sedno „narodzin determinizmu”: świat jest jak bilardowe kule – atomy działają tylko przez nacisk i zderzenia, według praw mechaniki. Nie ma tu miejsca ani na przypadek, ani na celowość (teleologię). Skoro człowiek jest częścią tej samej maszynerii, jego „dusza” i „umysł” to także konfiguracje atomów; świadomość to tylko fizyczny proces. Wniosek: brak wolnej woli i konsekwentny determinizm.

W epistemologii atomistów wraca znana dychotomia: zmysły zwodzą, bo pokazują kolory, smaki czy temperatury, których „naprawdę” nie ma; prawdą są jedynie „atomy w próżni”. Peikoff cytuje Demokryta: „konwencjonalnie” istnieją jakości, „w rzeczywistości” tylko atomy i pustka. To dziedzictwo przechodzi później do filozofii nowożytnej jako podział Locke’a na jakości pierwotne i wtórne.
Na końcu Peikoff krytykuje materializm mechanistyczny jako metafizykę: zaprzeczając realnej, sprawczej roli umysłu, podcina gałąź, na której siedzi, bo jeśli myślenie jest tylko mechaniczną reakcją, nie ma podstaw, by mówić o dowodach, logice i wiedzy. Materializm prowadzi więc do sceptycyzmu i samosprzeczności. Dodatkowo wskazuje, że w praktyce współczesne wersje tego podejścia (np. behawioryzm) powtarzają filozoficznie Demokryta, nawet jeśli są naukowo bardziej „zaawansowane”.

Loading comments...